O autorze
Zawodowo związany jestem z innowacyjnymi firmami, działającymi głównie w obszarze digital, mobile i fintech, od ponad dekady. Prywatnie uwielbiam podróże oraz aktywności sportowe. Jestem smakoszem orientalnej oraz śródziemnomorskiej kuchni, a także dobrych win.

Czarne chmury nad branżą producentów mobilnych urządzeń?

Optymistyczne prognozy mówiły o gigantycznym wzroście liczby użytkowników smartfonów na świecie – od 2,6 miliarda w 2014 roku do ponad 6,1 miliarda do 2020 roku. Samonapędzająca się globalna, mobilna rewolucja może jednak wkrótce osiągnąć szczyt możliwości, po czym rynek smartfonów może spotkać nie tylko spowolnienie wzrostu, ale największa zapaść od 2007 roku. Najprawdopodobniej dojdzie do tego szybciej niż się tego spodziewaliśmy.

Według badań Ericssona, do 2020 roku 70 proc. światowej populacji będzie posiadało smartfony. 80 proc. nowych właścicieli inteligentnych telefonów ma pochodzić z regionów Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki. I choć wszystko zmierza do nasycenia globalnego rynku smartfonów, pewne niepokojące sygnały wskazują, że może to, po pierwsze, nastąpić znacznie szybciej, a po drugie, że wcześniejsze prognozy były zbyt optymistyczne.

Apple – początek końca czy chwilowy kryzys?
27 kwietnia Apple podał do wiadomości, że po raz pierwszy od 13 lat odnotował spadek kwartalnej sprzedaży. W pierwszym kwartale bieżącego roku wyniosła ona 50,55 mld dolarów, a rok wcześniej – 58 mld dolarów. Od stycznia do końca marca 2016 roku firma sprzedała 51,2 mln sztuk swojego flagowego produktu – w analogicznym okresie w roku ubiegłym wynik ten wynosił 61,2 mln sztuk. 19,5 proc. spadek liczby sprzedanych telefonów dla wielu osób stanowił olbrzymie zaskoczenie. Jakby tego było mało dla giganta z Doliny Krzemowej, słynny amerykański inwestor-miliarder, Carl Icahn, poinformował o sprzedaży wszystkich swoich udziału w Apple’u. Swoją decyzję tłumaczył znacznym pogorszeniem pozycji firmy na rynku chińskim – w pierwszym kwartale 2016 roku Apple odnotował tam aż 26 proc. spadek sprzedaży produktów. Icahn zaczął wyprzedawać swoje udziały w firmie już w czwartym kwartale 2015 roku.

Jednak żaden rynek nie znosi pustki, także ten. Wczoraj najbardziej znany inwestor giełdowy świata - Warren Buffett - poinformował, że jego firma inwestycyjna zakupiła akcje Apple za 1 miliard dolarów. Inwestor znany był do tej pory z niechęci do nabywania akcji firm technologicznych. Koncentrował się na branżach "starej gospodarki" i papierach o "zaniżonej wartości". Jedynym wyjątkiem od tej reguły był i jest IBM. Czy zatem dostrzega coś w Apple lub w rynku mobilnych producentów czego inni nie widzą?

Azjatycki rynek smartfonów o krok od przepaści?
Azjatyccy poddostawcy, z racji że lokują się na samym początku łańcucha dostaw, stanowią doskonały wskaźnik kondycji gigantów takich jak Apple, Samsung Electronics czy Xiaomi. A ogłoszone przez trzech z nich raporty finansowe budzą poważny niepokój. Pegatron, tajwański koncern zajmujący się montażem iPhone’ów, nie zrealizował oczekiwanych zysków zaliczając 16 proc. spadek wyników sprzedaży. Firma Minebea, specjalizująca się w produkcji oświetlenia LED do telefonów, przedstawiła znacznie gorsze wyniki przychodów i zysków niż wcześniej prognozowała. Z kolei przedsiębiorstwo Japan Displays, które dostarcza ekrany m.in. dla Apple’a, ogłosiło, że zyski firmy zmniejszyły się do tego stopnia, że podjęto decyzję o zawieszeniu wypłat dywidend. Ukoronowaniem niepokojących sygnałów z branży stało się ogłoszenie wyników chińskiego Lenoro Group, uznawanego według szacunków ICD oraz Gartnera za największego na świecie producenta komputerów osobistych – firma odnotowała najgorsze od 4 lat wyniki sprzedaży.

Rynek producentów smartfonów czekają już wkrótce zmiany – spadek dynamiki sprzedaży, zaostrzenie walki o udziału w rynku oraz załamanie cen. Branżowe spowolnienie lub nawet zapaść, która może nadejść, będzie największą od 2007 roku, czyli okresem tuż przed premierą iPhone’a. Przyczyn jest kilka, wśród najważniejszych należy wymienić fakt, że smartfony przestają być nowością. Do tego chiński rynek wyhamowuje, a jego największe marki celują w średni i niski przedział cenowy, który nie charakteryzuje się tak dużą ilością uaktualnień jak w przypadku najdroższych modeli Apple’a czy Samsunga. I choć optymiści, wśród nich i ja, liczą jeszcze na rynek azjatycki, w tym przede wszystkim indyjski, Bliskiego Wschodu i Afryki, to jednak oszałamiające wzrosty niestety w branży producentów mobile powoli się kończą.
Trwa ładowanie komentarzy...